Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Yorker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Yorker. Pokaż wszystkie posty

21:19

Na ten moment czekałam długo

Na ten moment czekałam długo

Cześć!
Wydaje mi się, że znowu złapałam wiatr w żagle, bo mam wielką chęć na blogowanie, ale takie pełną parą :) Ogólnie powróciła mi chęć do rzeczy, które zajmowały mi sporo czasu rok temu. Myślę już o pieczeniu ciast, czytaniu książek i domowym ogródku.
Powiem Wam, że dorosłam do tego, by odciąć się od ludzi i rzeczy, którzy niczego nie wnoszą do mojego życia, a przynajmniej niczego pozytywnego. Ostatnie tygodnie pokazały mi, którzy ludzie są ze mną ze szczerych chęci, a którzy z czystej, zimnej kalkulacji :) Cieszę się, że to w końcu wyszło, szkoda tylko, że w kiepskim momencie. Czy było mi z tego powodu przykro? O dziwo nie, bo też na chłodno przekalkulowałam sobie pewne sprawy i doszłam do wniosku, że sama na tym zyskam, bo mam więcej czasu dla ludzi istotnych. To samo tyczy się czynności - jeśli któraś nie sprawia mi przyjemności, to tego nie robię i już.


 Na moment, kiedy będę mogła wyjść z domu w skórce i lekkich butach czekałam bardzo długo i z wielkim utęsknieniem. I w końcu nadszedł. Błękitną ramoneskę założyłam do lekkiej, kobiecej spódnicy. Kupiłam ją zimą w New Yorkerze na jakiejś fajnej promocji. Na pewno nie kosztowała więcej niż 20zł. Długo dumałam nad górą. Zmieniałam ją parę razy, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że najlepiej sprawdzi się biały t-shirt. Po raz kolejny przekonałam się, że najprostsze rozwiązania są najlepsze :)








spódniczka - New Yorker
bluzka - Mohito
kurtka - House
torebka - Sinsay
buty - no name
 

Pozdrawiam serdecznie!

13:48

Musztarda i ketchup

Musztarda i ketchup

Cześć Kochani! 
Przez cały luty miałam wielką nadzieję, że marzec przywita nas piękną pogodą. Niestety sprawdziło się powiedzenie, że w marcu jak w garncu, bo nieco wyższym temperaturom towarzyszy silny wiatr i deszcz. Nie ukrywam, że marzy mi się typowa wiosna, która pozwoli mi nosić lekkie sukienki, trampki i ramoneski zamiast grubej kurtki.
Żeby jednak nie wydać się Wam wieczną marudą (którą w zasadzie jestem), dodam, że wykorzystuję i brzydką pogodę, np. na odpoczynek i uporządkowanie myśli w głowie, bo ten rok z pewnością będzie wielkim rollercoasterem.


Podczas tej zimy zdecydowanie częściej stawiałam na czernie i szarości świadomie rezygnując z kolorów. Stwierdziłam, że koniec z tym i teraz próbuję wyciągać coraz częściej czerwone, zielone czy musztardowe rzeczy z szafy. Ten miks kolorystyczny określiłam mianem musztardy i ketchupu :)






płaszcz - second hand
spódnica - New Yorker
bluzka - no name
buty - CCC


17:17

Spódnica w kwiaty

Spódnica w kwiaty

Hej!
Kilkanaście lat temu myśląc "kobieta" od razu wyobrażałam sobie damę na szpilkach popijającą białe wino, ubraną w piękną sukienkę podkreślającą jej walory i czekającą aż jej wybranek wręczy jej kwiaty. Dodatkowo wiedziałam, że "kobieta" nie przeklina, dba o dom, gotuje z uśmiechem i ogląda komedie romantyczne. Wydaje mi się, że wszelkie programy telewizyjne sprawiły, że w mojej młodej jeszcze wtedy głowie powstał właśnie taki obraz. I gdzieś tam podświadomie za nim goniłam. Czułam się źle wychodząc z domu bez makijażu i cały czas sądziłam, że mam czekać na to, aż mężczyzna będzie mnie zaskakiwał drobnymi gestami. Z czasem okazało się, że to wyobrażenie nie ma w 100% pokrycia w rzeczywistości. Uważam się za kobietę z krwi i kości, ale często zamiast wina stawiam na dobre piwo, zamiast romansu wolę klasyczną komedię. Gotować lubię, ale mój partner robi to lepiej, więc często przekazuję mu pałeczkę.

 Dzisiaj śmiało stwierdzam, że zamiast gonić za dziwnym ideałem, którego i tak nikt nie doścignie, lepiej skupić się po prostu na tym, aby być lepszą wersją siebie. W spodniach czy sukience, nie robi to większej różnicy.


Mimo wszystko sama najlepiej czuję się w spódnicach, są one po prostu dla mnie wygodniejsze i praktyczniejsze. Na serio! Pamiętam, że kiedyś mama zawsze na podróż polecała mi założyć najzwyklejsze spodnie, bo gwarantują komfort, ale jakoś nigdy tego "komfortu" nie odczułam. Dopiero jak zaczęłam podróżować w spódnicy/sukience zrobiło mi się lepiej.


Dzisiejszy strój powstał w zasadzie dzięki spódnicy. Upolowałam ją jakiś czas temu w New Yorkerze za coś około 25zł. Szukałam wtedy rękawiczek, a wyszłam ze sklepu z kolejną spódnicą. Spodobało mi się to, że jest taka przewiewna, delikatna i w kwiaty. Oczywiście najpierw pomyślałam, że będzie musiała poczekać do lata, ale potem doszłam do wniosku, że fajnie sprawdzi się z golfami i botkami na obcasie. No i faktycznie, całość przypadła mi do gustu. Żeby nie było zbyt ponuro, ubrałam na siebie różowy płaszcz. Uwielbiam go za skład (75% wełny) i prosty fason.









Pozdrawiam serdecznie!

20:50

Idealna spódnica

Idealna spódnica

Cześć Kochani!
Chociaż często chodzę uśmiechnięta, to jednak z natury pozostaję pesymistką. Zwykle w pierwszej kolejności w mojej głowie pojawia się czarny scenariusz, który skutecznie psuje mój nastrój i zapał i sprawia, że do wszystkiego podchodzę niechętnie. Przez wiele lat to moje podejście pozwalało mi uniknąć rozczarowań, ale w ostatnim czasie zauważyłam, że jednak bycie nieco lepiej nastawioną do świata przynosi większe korzyści. Ogólnie mogę powiedzieć, że w ostatnich tygodniach często w mojej głowie pojawia się okrzyk "wow".
Długo nie wierzyłam w "przyjaźń" czy "dobre koleżeństwo", a tu codziennie któraś z koleżanek zaskakuje mnie czymś dobrym. Jedna przychodzi do mnie z wiadomością, że był u niej Mikołaj i zostawił prezent dla mnie, druga wspiera w szalonych pomysłach, trzecia sama z siebie proponuje kawę, a czwarta wraca z lumpa z piękną sukienką dla mnie. No wow!


Długo też nie wierzyłam, że gdzieś tam czeka na mnie druga osoba. Jeśli już na kogoś wpadałam, to raczej następstwem spotkania było tylko upewnienie się w tym przekonaniu i myśli typu "czy to ze mną jest coś nie tak, czy raczej z nimi?". Na szczęście tutaj też w którymś momencie pojawiło się wow i to zupełnie niespodziewanie.
Nawet same święta, o których sądziłam, że będą pełne nerwów i nieporozumień tak pozytywnie mnie zaskoczyły, że przeżyłabym je jeszcze raz :)


Dzisiaj chciałam, żeby w roli głównej wystąpiła spódnica. Znalazłam ją w Housie i od razu powiedziałam, że ją biorę, bo jest właśnie taka, o jakiej marzyłam przez długi czas. Nie wyobrażacie sobie mojego szczęścia, kiedy założyłam ją po raz pierwszy. Dobrałam do niej bordową koszulę wiązaną kokardką pod szyją. Wydaje mi się, że te dwa elementy tworzą razem całkiem eleganckie zestawienie, dobre np. na rodzinną kolację :) Na zdjęciach widać też moją nową torebkę. Kupiłam ją spontanicznie w Pepco, gdy wpadłam na szybko po rajstopy. Mówiłam już, że te z Pepco są najlepsze? Jeśli nie, to już wiecie :)









koszula - New Yorker
spódniczka - House
buty - Renee
torebka - Pepco
płaszcz - Bonprix 


Pozdrawiam serdecznie! 

21:34

Coś sobie kupię

Coś sobie kupię

Hej!
W przeciągu ostatnich dni cały czas towarzyszy mi myśl "coś sobie kupię", ale kiedy mam skonkretyzować, czym owe "coś" jest, to nie mam pojęcia, co odpowiedzieć. Dotarłam do takiego momentu, że niczego więcej nie potrzebuję. Mam sporo książek do przeczytania, kosmetyków do zużycia, ubrań do założenia. Wydaje mi się, że mam wszystko, a jednak "coś" chodzi mi po głowie. Sądzę, że wszystkiemu winna jest rzeczywistość, w której żyjemy. To ona cały czas podrzuca nam nowe trendy, nowe wynalazki, nowe wersje tych samych produktów i wmawia, że tak bardzo tego potrzebujemy. Kiedyś dawałam się wciągnąć w tą grę, a teraz podchodzę do niej z dystansem.


Elementy dzisiejszego zestawienia już wielokrotnie gościły na blogu, ale mimo wszystko nadal pozwalają się miksować na masę sposobów. Za tym golfem wręcz przepadam. Przez swój kolor, fason, brak skomplikowania ciągle pozwala się stylizować na nowy sposób. Spódniczkę długo uważałam za problematyczną, bo jednak musztarda, zamsz, guziki, to nie są cechy ubrania uniwersalnego, a jednak mimo wszystko zawsze przyjdzie mi do głowy sposób na jej ogranie, który potem z przyjemnością powtarzam. Wykończenie stanowi kurtka. Boję się do tego przyznać, ale to chyba jej ostatni rok, bo widać już, że zdążyła się wysłużyć.



spódniczka - New Yorker
bluzka - New Yorker
kurtka - @
buty - CCC
torebka - Pepco 
 

Pozdrawiam serdecznie!

17:11

Skórzana spódnica i nowe buty

Skórzana spódnica i nowe buty

Hej!
1 listopada od zawsze był dla mnie granicą pomiędzy tradycyjną jesienią, a okresem przygotowującym nas do świąt. Lada moment w sklepach pojawią się bombki, witryny sklepowe zostaną przyozdobione świecidełkami, a w radio usłyszymy hit Last Christmas. Lubię ten czas. Jest on dla mnie z jednej strony wzruszający, a z drugiej pełen radości. Dostaję wtedy kopa energetycznego i robię więcej.


Dzisiaj prezentuję się Wam w kobiecym, ale jednocześnie codziennym zestawieniu, w którym rolę główną miała grać skórzana spódnica. Wcześniej ten typ garderoby jakoś mi się nie podobał, ale z biegiem czasu zmieniłam zdanie. I to na tyle, że dzisiaj posiadam w szafie trzy tego typu spódnice. Wszystkie mają na oko ze 30 lat, ale przez to lubię je bardziej, bo wiem, że mają swoją historię. Dobrałam do niej zwykły sweter, który już wielokrotnie gościł na blogu, a oprócz tego zamszową kurtkę. Myślę, że ta mieszanka materiałów wygląda razem całkiem ciekawie.
Chciałabym też zwrócić Waszą uwagę na buty - to te, które udało mi się wygrać :) Dotarły do mnie wyjątkowo szybko i od dwóch dni biegam w nich po mieście. Są wyjątkowo wygodne, a poza tym mają w środku milusie futerko.






spódnica - second hand
sweter - New Yorker
kurtka - House
torebka -second hand
buty - Renee


Pozdrawiam Was Kochani serdecznie! 
Copyright © 2016 Staram się ogarnąć , Blogger