Hej!
Już sama nie pamiętam, kiedy ostatnio publikowałam jakiś przepis, a miały być one ważną częścią bloga. To zaniedbanie wynika głównie z mojego lenistwa. Ostatnio nie chce mi się piec, bo jest przy tym trochę zamieszania, jednak dzisiaj zrobiłam wyjątek. Kilka dni temu obiecałam Marcinowi, że przygotuję mu jakieś ciacho. Najpierw pomyślałam o murzynku, potem stwierdziłam, że kopiec kreta będzie lepszy, a w ostateczności i tak padło na coś zupełnie innego :)
Babeczki są proste w przygotowaniu. Potrzebujemy:
- 2 szklanki mąki
- pół szklanki cukru pudru
- 1 jajko
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki kakao
- szklanka mleka
- pół szklanki oleju
- 2 banany
- pół tabliczki ulubionej czekolady
Oddzielnie mieszkamy składniki suche i mokre, a potem łączymy je w dużej misce. Ja użyłam do tego trzepaczki do jajek. Jeśli okaże się, że ciasto jest zbyt rzadkie, wystarczy dosypać odrobinę mąki i tyle samo cukru. Banany kroimy na małe kawałeczki i to samo robimy z czekoladą. Wrzucamy je do miski i ponownie mieszamy. Masę nakładamy do papilotek. Musimy jednak pamiętać, aby nie wypełnić ich w całości, bo ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Wkładamy wyłożone na blaszce foremki do uprzednio włączonego piekarnika i pieczemy w około 180 stopniach przez 15-20 minut :)
Proste, co nie? :)
Do następnego :*