Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lookbook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lookbook. Pokaż wszystkie posty

13:57

Maxi nadal w akcji

Maxi nadal w akcji

Cześć Kochani!
Wrzesień sprawił, że złapałam niesamowitego lenia. Spodziewałam się pięknego początku jesieni, który podziała na mnie motywująco, a uzyskałam odwroty efekt. Każdy deszczowy dzień sprawiał, że mój poziom energii spadał w dół i teraz ciężko jest mi powrócić na wcześniejsze tory i wykrzesać z siebie więcej energii. Nie motywują mnie też wszyscy dookoła, którzy mówią, żebym odpoczywała póki mogę. Ale... nie da się odpocząć czy wyspać na zapas.


W nieco ładniejsze dni, kiedy nie pada i słonko nieśmiało wychodzi zza chmurek, lubię wyjść chociaż na krótki spacer. Nie jest to dla mnie takie łatwe, jak można by przypuszczać, ale staram się mimo wszelkich ograniczeń przejść się chociaż kawałek. Potem mam wrażenie, że po prostu czuję się lepiej i lżej. Mam ogromną nadzieję, że pogoda pozwoli nam na częste spacery z wózkiem. Już sobie wyobrazam jak w trójkę przemierzamy piękny, złoty park i korzystamy z chwil tylko dla nas.
 

Strój z dzisiejszego wpisu sprawdził się podczas nieco cieplejszego dnia. Wybraliśmy się właśnie wtedy na szybki spacer po starówce z Rosie. Postawiłam na spódnicę maxi, z którą póki co ciężko mi się rozstać, ale wiem, że niedługo będzie musiała trafić do piwnicy. Dobrałam do niej białą koszulę w rozmiarze 52. Świetnie wygląda związana i nie sprawia wtedy wrażenia tak olbrzymiej. Na ramiona zarzuciłam kamizelkę z Lidla. Świetnie sprawdza się właśnie podczas takich przejściowych temperatur, kiedy ciężko jest stwierdzić, czy już jest zimno, czy nadal w miarę ciepło.






Pozdrawiam serdecznie!

10:54

Niebieska sukienka i kamizelka

Niebieska sukienka i kamizelka

Hej Kochani!
Dzisiaj wyjątkowo ciężko mi zebrać myśli, jeśli chodzi o treść tego wpisu, więc może daruję sobie pisanie bzdur, aby tylko były, tylko zaproszę Was do obejrzenia zdjęć :) A zdjęcia zrobiła mi siostra podczas wizyty w Olsztynie. Od lutego wypytywałam, kiedy znowu nas odwiedzi i za każdym razem w odpowiedzi padał coraz bardziej odległy miesiąc. Aż w końcu się udało :)









sukienka - Reserved
kamizelka - second hand
buty - no name
torebka - no name 


Pozdrawiam serdecznie!

16:27

Zaczynam od zera

Zaczynam od zera

Cześć Wam!
Wczorajszy dzień był dla mnie w pewnym stopniu przełomowy. Usunęłam konto na instagramie, które prowadziłam około 5 lat i zaczęłam przygodę z czymś nowym KLIK. Już wiem, że będzie ciężko, bo raczej nie zaliczam się do grona blogerek, które dziennie zyskują 50 nowych obserwatorów, ale mimo to jestem ciekawa, jak to wszystko się potoczy. Póki co czuję lekką dezorientację, bo profil jest pusty. Utraciłam też zdjęcia moich świnek i wszelkie ujęcia z wycieczek, ale... cały czas powtarzam, że będzie ok. Być może stanie się to dobrym pretekstem, żeby ponownie odwiedzić miejsca, w których już kiedyś byłam?


W zeszły weekend wyszłam też ze swojej strefy komfortu i poprosiłam mojego chłopaka o zrobienie mi kilku zdjęć. Do tej pory robiła to moja siostra i czasami brat, a to dlatego, że wbrew pozorom jestem nieśmiała i dziwnie się czuję, kiedy fotografuje mnie ktoś nowy, a tym bardziej obcy. Zauważyłam jednak, że moje Kochanie bardzo chce mi pomóc przy moim hobby i stwierdziłam "okey, zróbmy to". Okazja nadarzyła się szybko, bo już w niedzielę. Staramy się często wychodzić i korzystać z pięknej pogody, bo jednak zimą nieco się zasiedzieliśmy.


Jeśli zaś chodzi o strój... Postawiłam na koszulę w mocnym kolorze i spódniczkę w kratkę, która póki co mieści mój brzuch. Koszula odgrywa pierwsze skrzypce ze względu na czerwony kolor oraz prześwitujący materiał. Obydwa elementy znalazłam w second handzie za drobne pieniądze. Postawiłam na torebkę worek, która zmieściła wszystkie potrzebne mi drobiazgi oraz na wygodne buty, w których dałam radę spacerować po Olsztynie. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej stylizacji.





21:47

Sukienka w sówki

Sukienka w sówki

Cześć Kochani!
Staram się pracować nad moją systematycznością na blogu, ale jak widać wychodzi mi to z marnym skutkiem. Pomysłów mam w głowie sporo, ale i ostatnio często załącza mi się tryb lenia i zamiast działać, oglądam inspiracje pokoju dla maleństwa na instagramie. Chyba jednak dopadło mnie baby fever, chociaż cały czas powtarzałam, że mnie to z pewnością dotyczyć nie będzie.


Od samego początku ciąży często dostaję pytania "jak się czujesz?" i za każdym razem odpowiadam, że czuję się dobrze, co chyba również widać. Nie bardzo rozumiem żale typu "nie mogłam nic jeść, nie mogłam wstać z łóżka", bo mnie od samego początku tego typu dolegliwości omijają szerokim łukiem i jestem im za to bardzo wdzięczna. Nie wyobrażam sobie, że miałabym ograniczyć albo zrezygnować z czynności, które lubię. Zdecydowałam się tylko na zwolnienie w pracy, bo jednak do moich obowiązków należało mnóstwo średnio bezpiecznych rzeczy.


Znowu prezentuję się Wam w sukience, ale dla mnie sukienka to w ostatnich tygodniach jedyny rozsądny wybór. Nic mnie nie uciska, czuję się w pełni swobodnie i nieco luźniejsze fasony ukrywają powoli rosnący brzuszek. W tym wpisie pokazuję sukienkę, którą dostałam od współlokatorki. Stwierdziła, że jest totalnie urocza i, że będzie do mnie pasować :) Dobrałam do niej marynarkę w przepięknym kolorze. Kojarzy mi się on z jesienią, ale mimo wszystko służy mi całym rokiem. Na nogach prezentuję bardzo wygodne espadryle. Służą mi już dwa lata i myślę, że to nie ostatni nasz sezon.









sukienka - second hand
marynarka - Reserved
buty - Deezee
torebka - Sinsay

Pozdrawiam serdecznie!

21:25

Jeden z ważniejszych momentów w moim życiu

Jeden z ważniejszych momentów w moim życiu

Cześć Kochani!
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o jednym z najbardziej przełomowych momentów w moim życiu, czyli... o odkryciu jak ważna w związku (ale oczywiście nie tylko) jest szczera rozmowa i umiejętność nazwania własnych emocji. Przez większość życia wolała ukrywać fakt, że coś jest nie tak, bo w zasadzie szczera rozmowa budziła we mnie przerażenie. Nigdy nie lubiłam otwierać się przed innymi, więc opcja, że miałabym wyznać, co mnie rani, czego się obawiam, wydawała mi się być koszmarem. Niestety koszmar pojawiał się później, bo tłumione emocje w końcu musiały znaleźć ujście. Znajdowały w najmniej odpowiednim momencie i sprawiały, że psychicznie i fizycznie czułam się fatalnie.


Moja niechęć do rozmowy była też spowodowana tym, że zawsze bałam się zranić drugą osobę, powiedzieć jej coś, czego pewnie nie chce usłyszeć. Ostatecznie raniłam siebie i... drugą osobę wysypem pretensji. W końcu zmęczyłam się tym wszystkim, bo błędne koło trwało latami. Przy nowej relacji doszłam do wniosku, że muszę zmienić strategię i postawić na swój komfort emocjonalny. O dziwo przyszło mi to z łatwością i przyniosło pozytywny efekt. Taka prosta szczera rozmowa stała się lekiem na całe zło i wcale nie sprawiła, że druga strona poczuła się urażona. Właśnie pomogła uniknąć wszelkich negatywnych emocji.


Porównując dzisiejszy strój z tym ostatnim można by pomyśleć, że nagle przeniosłam się w czasie do lutego albo zimnego marca. Niestety pogoda zrobiła nam psikusa i po ciepłym weekendzie nastały chłodne i wietrzne dni. Ja byłam jednak na to przygotowana, bo nie schowałam jeszcze płaszczy. Ten żółty jest jednym z moich ulubionych, bo sam w sobie zwraca uwagę. Dobrałam go do sukienki, gdyż... znowu podjęłam się wyzwania #100dnibezspodni. Coraz ciężej chodzi mi się w spodniach, więc stwierdziłam, że to idealny moment, żeby znów spróbować swoich siły w tym wyzwaniu :)


Pozwolę sobie jeszcze na małe zaproszenie na mój kanał :) Robię obecnie wyzwanie 30 filmów w kwietniu i zdradzę Wam, że póki co idzie i całkiem nieźle. Link znajdziecie TUTAJ.






sukienka - second hand
płaszcz - @
buty - CCC
torebka - Sinsay
czapka - Sinsay


Pozdrawiam serdecznie!

09:31

Wolę działac od wiosny

Wolę działac od wiosny

Cześć!
Postanowienia robi się zwykle wraz z nowym rokiem, ale powiem Wam szczerze, że ja realizację większości zostawiam na wiosnę, bo jest to czas, który dodatkowo napędza mnie do działania. Wydaje mi się to naturalne, że z budzącą się przyrodą, budzę się i ja. Przypuszczam, że największą robotę odwala tutaj słońce i dodatnie temperatury, które zachęcają do wszelkich aktywności. Mnie inspirują także kolory wiosny. Zieleń trawy, fiolet krokusów i niebieskie niebo świetnie oddziałują na wyobraźnie i pobudzają kreatywność.


Zimą niestety zwykle zmuszam się do wielu rzeczy: do sportu, do nauki, do rozwijania umiejętności. Niby przynosi to jakiś efekt, ale czuję, że niewielki i taki, który ostatecznie nie przynosi mi radości. Zaczęłam się zastanawiać, czy takie działanie prowadzi mnie do upragnionego celu i wiecie co? Okazywało się, że nie. Cel zaczął kojarzyć się z czymś nieprzyjemnym, ze zmuszaniem siebie do czegoś, na co w danej chwili nie miałam ochoty. Lepiej jednak poczekać i czerpać ze swoich sukcesów tyle radości, ile to w ogóle możliwe.


Zdjęcia z dzisiejszego wpisu zrobiłam z Puszkiem w sobotę, kiedy pogoda zdecydowanie dopisała. Wystarczyło założyć na siebie nieco grubszy sweterek i śmiało wyjść na spacer. Ja jak widać postawiłam na zdecydowani bezpieczne połączenie kolorystyczne, czyli beż i czerń. Ten sweter jest jednym z moich ostatnich nabytków z second handu. Spodobał mi się głównie przez to, że jest taki duży i chyba dlatego nazywam go kocem.



sweter - second hand
spódniczka - second hand
bluzka - New Yorker
buty - Renee 
 

Pozdrawiam serdecznie! 

P.S. znacie już mój kanał? Jeśli nie, to zapraszam KLIK
Copyright © 2016 Staram się ogarnąć , Blogger