Hej!
Mimo że ostatnio bloguję częściej niż zwykle i wrzucam więcej zdjęć na moje konta, to czuję, że po trochu oddalam się od internetowego świata. Nie wiem o czym się mówi (chyba że Pudelek o tym napisze), nie wiem, które strony są teraz na topie ani kogo dotyczy ostatnia afera. Nie przeglądam internetowych ulotek i nawet sama nie zauważyłam tego faktu. Nie odwiedzam praktycznie sklepów internetowych i nie wertuję Instagrama w poszukiwaniu nowych, ciekawych profili. Nie wiem, czy to kwestia znudzenia światem online, wiek, czy cokolwiek innego, ale nie odczuwam negatywnych skutków tego stanu rzeczy. Wprost przeciwnie, sporo zyskuję. Częściej wychodzimy z Marcinem na spacery i nieważne, czy mają one jakiś cel, czy nie. Czytam rzeczy nieco bardziej praktyczne niż... wielki powrót czapek z daszkiem. I najważniejsze, czuję się bardziej rozluźniona przez to, że nie dociera do mnie fala informacji, które potem mam problem przetworzyć i wyselekcjonować.
Dzisiaj po raz kolejny widzicie brzoskwiniową marynarkę. Powróciła też na bloga spódniczka, czyli moje wyprzedażowe znalezisko. A w roli fotografa zadebiutowała moja znajoma Bogusia :) Poznałyśmy się dzięki wspólnym przejazdom i szybko okazało się, że nasze pasje (u niej robienie zdjęć, a u mnie blog) mogą się wspólnie uzupełniać :)
Pozdrawiam cieplutko Kochani!
Do jutra :)
