Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

21:20

Co warto kupić na promocji w Rossmannie

Co warto kupić na promocji w Rossmannie

Hej!
W przyszły wtorek rusza w Rossmannie, na którą czeka cała masa Polek. Chodzi oczywiście o zniżkę -49% na kosmetyki do makijażu. Sama ubolewam, że format tej promocji uległ zmianie. Wcześniej w każdym tygodniu mogłyśmy kupić coś innego. Podkłady, tusze, a na koniec pomadki. Teraz wszystko odbywa się na raz. Kwietniowa obniżka nieco mnie zniechęciła. Widziałam przez szybę całą masę pań, które kupowały takie ilości kosmetyków, jakby bały się, że jutro cała kolorówka zniknie ze świata. Po prostu dramat! Sama planuję wybrać się do sklepu rano, licząc, że chwycę dosłownie 5 produktów i nie zostanę przy tym stratowana.
Dzisiaj chcę Wam przedstawić kilka produktów, które sama polecam i zachęcam Was do ich zakupu.
 

Puder sypki z Wibo super się u mnie sprawdza. Pomaga uporać się z efektem świecenia i ładnie wykańcza makijaż, nie tworząc przy tym efektu maski. 
Pokład z Maybelline to mój hit póki co, bo ładnie kryje, wyrównuje kolor skóry, nie tworzy maski, ładnie się rozprowadza, dobrze się trzyma i złapiemy go za mniej niż 30zł. No ja go uwielbiam. Jedyny minus stanowi jego konsystencja - jest zdecydowanie zbyt rzadka.
Pokład z Wibo to mój ulubieniec na co dzień, kiedy zależy mi na wyrównaniu koloru skóry i delikatnym zakryciu niedoskonałości. Nie daje pełnego krycia, ale mimo wszystko buzia wygląda dzięki niemu lepiej.


Eyeliner z Wibo brałam podczas każdej promocji. Najwygodniej maluje mi się nim kreski. Tusz ma dobrą konsystencję i nie spływa z pędzelka, szybko zastyga na powiece, dzięki czemu nie tworzy się nam wokół oczu efekt pandy. Został też zaopatrzony w super praktyczny pędzelek - nie za długi, nie za krótki.
Granatowy eyeliner z Lovely to także mój hit. Kolor jak znalazł na lato. Przy nim mogę powtórzyć w zasadzie to co znajdziecie wyżej, oprócz małego ale. W jego przypadku pędzelek jest mniej wygodny w użytkowaniu.
Eyeliner w pisaku z Rimmel towarzyszy mi ostatnio codziennie. Wygodnie maluje się nim kreski, możemy stopniować ich grubość. Powiem Wam jednak szczerze, że jest mniej trwały niż ten z Wibo.
I na koniec jeden z moich ulubionych tuszy. Jest ich więcej, bo lubię także taki żółty z Lovely czy zielony z Wibo. Ten fajnie wydłuża rzęsy, lekko je podkręca, a przy tym nie daje efektu sztuczności. Poza tym nie tworzą się takie brzydkie grudki na rzęsach.


Na koniec ulubione szminki, czyli matowe pomadki z Lovely <3. Biją na głowę wszystkie inne. Ubolewam tylko, że jest tak mało dostępnych kolorów. Bez problemu można się nimi pomalować, szybko zastygają na ustach i nie odbijają się na skórze czy szkle. Wytrzymują około 3 godzin, co uważam za spory okres czasu. Poza tym wyglądają bardzo naturalnie. Nie powodują tez takiego nieprzyjemnego wrażenia.
Szminka z Rimmela - lubię ją za pigmentację i za trwałość.
Jeśli zaś chcecie uratować swoje paznokcie, to koniecznie zainwestujcie w odżywkę Eveline. Mnie pomogła. Wzmocniła paznokcie, odżywiła je, sprawiła, że szybciej rosły i nie wyginały się na wszystkie strony.

A na koniec mała prośba. Napiszcie mi proszę, co myślicie o podkładach Rimmel, a szczególnie tym z czerwoną zatyczką oraz o produktach AA. Planuję skusić się na nie, ale chcę poznać jeszcze Waszą opinię. Chodzi mi głównie o trwałość i krycie.

Pozdrawiam serdecznie!

23:48

Recenzja podkładów

Recenzja podkładów

Hej!
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moją drobną kolekcję podkładów. Ta piątka towarzyszy mi na co dzień od dłuższego czasu, więc myślę, że mogę się z Wami podzielić opinią na ich temat.


Pokład Maybelline Affinitone długo był moim ulubieńcem. Zapewnia najlepsze krycie, ma idealny dla mnie kolor. Uwielbiam w nim to, że nie zapycha i jest lekki. Spisuje się nawet w te dni, kiedy ciężko mi spojrzeć w lustro. Czy zapewnia nawilżenie? Polemizowałabym z tym. Nie lubię też jego niesamowicie rzadkiej konsystencji. Kilka razy przez nieuwagę pobrudziłam nim ubrania i podłogę, ale mu to wybaczam.

Rossmann, Natura, Hebe, sklepy internetowe/ 25zł
 

Podkłady Catrice cieszą się sporą popularnością w Internecie, więc w końcu i ja po niego sięgnęłam. Czy okazał się być taki super? Nie do końca. Owszem, daje całkiem dobre krycie, nie działa negatywnie na moją skórę, ale porównałabym go poziomem do tańszej Bielendy. Bardzo lubię w nim to, że ma pompkę. To najwygodniejsze rozwiązanie. 

 Natura, sklepy internetowe/ 27zł


Bielenda to mój debeściak wśród kosmetyków za kilkanaście złotych. Ładnie wyrównuje kolor skóry, kryje też na poziomie przynajmniej zadowalającym, trzyma się całkiem długo bez poprawiania. Uwielbiam go za kolor i konsystencję. Mamy niby trzy odcienie do wyboru, ale moim zdaniem one w zupełności wystarczają, bo ładnie dopasowują się do naturalnego koloru cery.

Rossmann/18zł


O nim rozpisywałam się we wpisie odnośnie kosmetycznych ulubieńców grudnia. Fajny kosmetyk w fajnej cenie. Ładnie wygląda na buzi, wyrównuje kolor oraz zakrywa drobne niedoskonałości. Do wyboru mamy cztery odcienie, więc na pewno każdy dopasuje je dla siebie. Jest to chyba najlepszy podkład za kwotę 10zł.

Natura/10zł


Podkładu Kobo używam głównie w słoneczne miesiące, kiedy chcąc nie chcą moja cera delikatnie ciemnieje. Wybrałam najjaśniejszy odcień, ale niestety i tak nie pasuje. Całkiem dobrze kryje, ale niestety należy do ciężkich podkładów. Po kilku godzinach towarzyszy mi uczucie, że jestem po prostu brudna na twarzy. Należy go też ostrożnie nakładać na twarz, bo łatwo o efekt maski.

Natura/? 

To by było tyle, jeśli chodzi o podkłady, które obecnie mi towarzyszą. Znacie któryś? Co o nich myślicie? Sprawidziły się u Was, czy wprost przeciwnie? Czekam na Wasze opinie :) 

Pozdrawiam serdecznie!

11:30

Ulubieńcy października

Ulubieńcy października

Hej Kochani!
Pożegnaliśmy październik, przywitaliśmy listopad, więc najwyższa pora przedstawić Wam moich ulubieńców :) Przedstawię Wam głównie moje absolutne nowości, które bardzo przypadły mi do gustu. Znajdzie się coś do twarzy, coś do włosów i ciała. Nie przedłużam już i zapraszam do dalszej części wpisu.


Odżywka Radical w sprayu do włosów suchych i łamliwych - produkt w dobrej cenie i świetnym działaniu. Posiada w swoim składzie naturalny ekstrakt z kiełków pszenicy, skrzyp polny, aloes, keratynę i inutec. Stosuję ją już około półtora miesiąca, a zużyłam dopiero połowę. Jest bardzo wydajna. wystarczy niewielka ilość kosmetyku, aby pokryć nią całe włosy. Czy pomogła mi z moim głównym problemem, jaką jest suchość i łamliwość włosów? Tak. Nie jest to olbrzymia zmiana, ale też nie od razu Rzym zbudowano. Włosy są w wyraźnie lepszej kondycji, łatwo się rozczesują, zauważyłam też, że zdecydowanie mniej ich wypada. Co jeszcze mogę pochwalić? To, że nie obciąża włosów ani nie przyspiesza ich przetłuszczania się.

Marion: Jedwabna kuracja - ta mała buteleczka zawiera po prostu jedwab do włosów. Używam do od czasu do czasu na końcówki. Zawsze rozprowadzam w palcach jedną pompkę i wcieram kosmetyk w końcówki. Dzięki temu wyglądają pięknie i zdrowo.
  

Wazelina do ust - długo szukałam czegoś idealnego do ust. Nie wiem, co mi się stało, ale mam okropny problem z suchością ust. Co chwilę też pękają w kącikach i brzydko odstają suche skórki. Ratowałam się 4 innymi produktami, ale niestety nie dawały takiego efektu jak właśnie produkt od Vaseline. Dzięki niemu choć na chwilę mogę zapomnieć o tym małym problemie. Jego minusem jest niestety aplikacja - kosmetyk nakładamy na usta palcem, co dla mnie jest mało wygodne.

Podkład Maybelline Affinitone - uwielbiam go. Pięknie wygląda na twarzy, kolor idealnie pasuje do naturalnego odcienia mojej cery, nie powoduje uczucia zatykania skóry, nie wysusza i co najważniejsze, utrzymuje się stosunkowo długo i po kilku godzinach nie mam takiego wrażenia, że jestem brudna na twarzy. Przyczepię się do jego konsystencji. Jak dla mnie jest trochę za rzadka. Z tubki wydobywa się często za dużo produktu, który spływa po moich palcach na podłogę, czy ubrania.


Żel Le Petit Marseillais - obłędny zapach, idealna konsystencja. Ten produkt zamienia zwykłą kąpiel w podróż na piękne pole pełne kwiatów. Kosmetyk dobrze się pieni, nie potrzeba go dużo, aby wyszorować całe ciało. Najważniejsze jednak jest dla mnie to, że nie wysusza i nie uczula skóry.


Szczoteczka do mycia twarzy to drobiazg, na którymi skusiłam się spontanicznie podczas któreś promocji w Rossmannie. Czytałam na kilku blogach, że fajnie się sprawdza i niczym nie ustępuje swoim droższym odpowiednikom. Stwierdziłam, że się skuszę i sprawdzę, czy ten sposób oczyszczania twarzy przypadnie mi do gustu i... tak się stało. Mycie twarzy tą szczoteczką przypomina przyjemny masaż. Wydaje mi się też, że zdecydowanie lepiej oczyszcza skórę z makijażu itp, bo cały proces wieczornej toalety zajmuje mi mniej czasu.

Bielenda: Olejek różany - to mój absolutny hit. Używam go codziennie wieczorem i zauważyłam poprawę kondycji mojej skóry, jest zdecydowanie lepiej nawilżona. Sam olejek pięknie pachnie, ale też jego zapach nie ulatnia się na skórze. Jeszcze rano, po przebudzeniu czuję delikatną woń róży. Buteleczka jest niewielka, ale na jedną aplikację wystarczą nam dwie krople, więc uwierzcie, że będziecie się cieszyć tym cudem przez długi czas.

Na koniec płyn do demakijażu oczu firmy Marion - pięknie usuwa makijaż (sprawdza się lepiej niż tak często wspominany przeze mnie płyn z Ziaji), nie podrażnia oczu, ale też nie wysusza delikatnej skóry wokół nich. Świetnie radzi sobie też z mocniejszym makijażem oka. Zbiera pięknie wszystko na wacik, bez rozmazywania np. tuszu po powiece. Z tego co pamiętam, jest też bardzo tani. Można go kupić za 5 czy 6zł.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców. Druga część, którą nazywałam "Coolturalną trójką" pojawi się wkrótce :) Napiszcie mi koniecznie w komentarzu, czy znacie wymienione przeze mnie kosmetyki, jak się u Was sprawdziły i co podbiło Wasze serca w październiku.

Pozdrawiam ciepło i do kolejnego wpisu!

15:57

Co planuję kupić na promocji w Rossmannie?

Co planuję kupić na promocji w Rossmannie?

Hej!
Dzisiaj krótko i na temat. W związku z promocją w Rossmannie postanowiłam przygotować sobie małą listę zakupów, żeby nie kupić za dużo i nie zapomnieć, po co w ogóle tam poszłam.
Do tej pory cały czas ulegałam magicznej obniżce -49%, brałam za dużo i części rzeczy do dzisiaj nie mogę ich zużyć. Jest to największy problem jeśli chodzi o tusze, bo wiadomo, że po jakimś czasie po prostu wysychają.


Jeśli chodzi o twarz to tutaj stawiam na cztery produkty: podkład z Maybelline, korektor L'oreal i podkłady z Bielendy. Nic więcej nie jest mi potrzebne. Wszystkie trzy podkłady już miałam przyjemność wypróbować i spisują się świetnie, więc nie będę ryzykować z nowościami, tylko po prostu postawię na rzeczy już mi znane. Korektor zaś to będzie dla mnie nowość, ale słyszałam masę dobrego na jego temat.



Dalej mamy oczy. Jeśli chodzi o tusze to z pewnością kupię Lovely curling Pump Up, bo to mój totalny ulubieniec i może dobiorę jeszcze jeden z widocznych na obrazku. Ogólnie nie lubię drogich tuszy, bo jak dla mnie dają ten sam efekt co te tańsze (a często nawet gorszy).
No i jeszcze cienie. Brakuje mi takiej małej paletki z podstawowymi kolorami, dlatego w końcu to zmienię :)
 

 A na koniec moja ulubiona część promocji, czyli usta :) Tutaj zdecydowanie zaszaleję. Posiadam póki co 35 kolorów, jedne droższe, drugie tańsze, ale wszystkie bardzo lubię. Jeśli chodzi o marki to postawię na te znajome i z pewnością będzie to Wibo, bo ich matowe pomadki uważam za najlepsze. Potem zerknę na Lovely. Mam dwa kolory z tej serii i są piękne.

 Chcę też skusić się na jakieś szmineczki marki Bell. Te na górze kuszą mnie opakowaniem. Te na dole zaś mają taką zaletę, że są w kredce. Mam nadzieję, że okażą się fajne :)
 Chcę też sprawdzić lakiery do ust marki Astor. Nigdy nie miałam nic z ich szafy i chcę zacząć naszą "znajomość" właśnie od produktu do ust. Kolory są piękne, więc z pewnością wybiorę jakiś dla siebie i czuję, że na jednym się nie skończy :) 




A Wy co planujecie kupić? Mam nadzieję, że w blogosferze znowu pojawi się wysyp wpisów odnośnie kosmetyków, które warto kupić, a których lepiej się wystrzegać, bo uważam je za bardzo pomocne w trakcie zakupów.

Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 Staram się ogarnąć , Blogger