Hej!
Ostatnio sporo czytałam, że wielu osobom brakuje motywacji i jeszcze więcej wymówek by nie ćwiczyć. Postanowiłam zebrać je wszystkie i zamienić na wpis z przymrużeniem oka :)
1. "Siłownia/fitness są zbyt drogie, a ja nie mam funduszy na takie fanaberie." To stwierdzenie bawi mnie najczęściej. Teraz wcale nie ograniczają nas finanse, ale brak wyobraźni. W wielu miastach jest organizowane grupowe bieganie, które nawet i solo nic nie kosztuje. Przy wielu szkołach powstały takie mini siłownie. Możemy się z nich cieszyć do woli. Cwiczenia z youtubem też są za free :) Więc w czym problem?
2. "Ubrania sportowe są zbyt drogie." To też najgłupsze na świecie wytłumaczenie. Wiem, że wszystkie cool blogerki ćwiczą w nowych, drogich i zwykle sponsorowanych kompletach, ale istnieje też olbrzymia grupa ludzi, który po prostu zakładają wygodne legginsy, jakiś stary t-shirt i buty. I wcale nie spalają przez to mnie.
3. "Nie chcę wyglądać jak facet". I nie będziesz. Musiałabyś najpierw spędzić masę czasu na siłowni, podnosić wielkie ciężary i faszerować się tymi wszystkimi białkami. Uwierz, że delikatne mięśnie, a przede wszystkim jędrna skóra są seksi. Zresztą zapytaj swojego Misia :)
4. "Po co mam ćwiczyć, przecież każdy kocha krągłości". Okey, to dobry argument, ale zastanówmy się najpierw co te krągłości oznaczają. Dla mnie to podniesione, krągłe pośladki, widoczne biodra, wcięcie w talii i podniesiony biust. Niestety bez ćwiczeń jesteśmy jeszcze bardziej podatne na działanie siły grawitacji. Chyba fajnie jest trochę się pomęczyć, aby długo cieszyć się apetyczną figurą. Ćwiczenia nie oznaczają, że będziesz nagle wyglądała jak Anja (z całym szacunkiem dla niej samej, ale dla mnie jest wyznacznikiem nie bycia seksi), ale że zyskasz tu trochę więcej i tu trochę mniej.
5. "Życie jest zbyt krótkie, aby odmawiać sobie przyjemności". Prawda i może być jeszcze krótsze. Cukrzyca, otyłość, zawał, to realne zagrożenia. Oczywiście nie uważam, że każdy zaraz zacznie jeść tyle, aby ważyć 150kg, ale warto okazać swojemu ciału szacunek i ciut o nie zadbać. Odpowiednie jedzenie i aktywność fizyczna nie wykluczają wcale drobnych przyjemności ;) Domowa pizza, czekoladowy shake, czy lody pistacjowe nie zaszkodzą, o ile je się je w odpowiednich ilościach.
6. "Nie chcę być jak wszyscy". Moda na zdrowie to dobra moda, a pamiętajmy, że nie zawsze się to zdarza. Skoro nie chcesz być przeciętna, wybierz nieprzeciętny sport. Może judo? A może wspinaczka?
7. "Nie wiem, co ćwiczyć." Zapytaj koleżanek, które pierwsze miesiące treningów mają już za sobą. Przejrzyj internet albo czasopisma. Wyjść jest wiele, a najlepsze to próbowanie.
8. "Nie mam czasu". Okey... sama też często tak mówię. Z roku na rok wydaje mi się, że doba jest coraz krótsza, a rzeczy do zrobienia tylko przybywa. Nie rób po prostu planów, bo nie zawsze udaje nam się ich dotrzymać, a od tego już tylko krok, by całkowicie przestać. Ćwicz, jak tylko będziesz miała czas, wybieraj krótsze, ale cięższe treningi, np. tabatę :) No i spaceruj, to najlepsze ćwiczenie pod słońcem.
9. "I tak jestem szczupła, to po co mam chudnąć dalej". Nikt nie powiedział, że masz chudnąć. Dzięki parze hantli możesz właśnie nabrać fajnego ciałka i wyglądać jeszcze lepiej.
10. "Lubię siebie właśnie taką". No i to mi się podoba. Mało osób może tak powiedzieć. Skoro lubisz siebie, to zrób wszystko, by móc się sobą cieszyć jak najdłużej. Myśl o tym wszystkim jako o inwestowaniu w swoje zdrowie :)
To chyba wszystko :) Chyba że Wy znacie jeszcze jakieś inne wymówki, to chętnie je dopiszę :)
Też się tak tłumaczycie? Czy raczej wolicie działać?
Pozdrawiam!