Hej Kochani!
Po krótkiej przerwie wracam do Was z kolejnym wpisem i tym razem serwuję Wam coś na chłodniejszy dzień :)
Powiem Wam, że ostatnio przekonałam się na własnej skórze, że jeśli coś dzieje się nie tak, to musimy reagować. Kiedyś często byłam biernym obserwatorem i chociaż nie zgadzałam się z czymś postępowaniem, to siedziałam cicho, bo myslałam, że głos jednej osoby nic nie zmieni. A może zmienić. Do tego typu wpisu nakłoniła mnie ostatnia wizyta w płockim zoo. Lubię to miejsce, jednak tym razem wyszłam lekko zniesmaczona. Przeraził mnie widok świnki morskiej, która niestety nie była trzymana w taki sposób, jaki powinna. Na początku krytykowałam to z Marcinem między sobą, ale potem stwierdziłam, że "hej, trzeba coś z tym zrobić". I zrobiłam, napisałam do zoo i wyjaśniłam sprawę.
To oczywiście przykład, bo trzeba działać przy wielu sprawach. Bycie cichym krytykantem jest wygodniejsze, bezpieczniejsze, ale w ten sposób przyczyniamy się do czegoś złego. Każdy z nas ma jakąś siłę przebicia i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. I działać, nawet lokalnie. Wstawić się za kolegą, wskazać komuś błąd, zapytać o psa trzymanego w złych warunkach.
A żeby nie było zbyt poważnie...
Dzisiejszy strój sprawdzi się idealnie w nieco chłodniejszy dzień, u nas była taka niedziela. Założyłam więc długą spódnicę (już pokazywaną), a do tego sweter w paski. Znalazłam go w second handzie za... 1zł jeszcze z oryginalną metką i zadawałam sobie pytanie, jak to możliwe, że przetrwał tak długo i nikt go nie wyhaczył. Widać był mi pisany ;) Być może ktoś stwierdzi, że całość jest zbyt luźna, ale ja lubię tak. Nie wychodzę z założenia, że coś musi mnie uciskać, abym czuła się w danej stylizacji dobrze. Do tego dołożyłam małą torebkę, która bez problemu pomieściła wszystkie potrzebne drobiazgi i ulubione buty.
sweter - second hand
spódnica - second hand
torebka - Sinsay
buty - Deezee
Pozdrawiam serdecznie!