Cześć wszystkim!
Wirus szaleje w najlepsze, ludzie (choć nie wszyscy) zamykają się w domach, a ja przychodzę do Was z czymś nowym. Myślałam, że spróbuję napisać coś bardzo pozytywnego, ale jednak muszę się Wam wygadać i wyżalić. Bo oprócz szerzącej się epidemii dokucza mi jeszcze strasznie fakt, że ludzie namiętnie bawią się w krytyków i sędziów. Mam wrażenie, że ten przymusowy czas wolny sprawił, że z internetu wylewa się fala niemiłych i obraźliwych słów. Krytykowane jest wszystko: co gotujemy, jak organizujemy czas, jak się wysławiamy, czy chodzimy po domu w piżamie, czy w lepszych ubraniach. Koszmar! Odpalam grupę z przepisami i pierwsze co widzę, to bardzo ostre słowa, że coś gotujemy inaczej, a nie tak. Zaglądam na grupę o dzieciach i czytam, jak mamy się wyzywają. Odpalam instagram i znajduję tam wieczne dramy i ataki. Słucham rozmów zwykłych ludzi i moje uszy wychwytują szyderstwa i podniesione głosy.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem przeciwniczką uzasadnionej krytyki. Uważam, że jest ona potrzebna. Widzę problem w takim bezczelnym czepianiu się, które odnosi się do każdej dziedziny naszego życia. Często zastanawiam się, czemu zamiast się wesprzeć, delikatnie poprawić, dodać otuchy, wolimy kopać pod innymi dołki. Pamiętam czasy, kiedy było to w złym guście, kiedy na prawdziwy hejt decydowały się osoby ukryte za "anonimem". Teraz ludzie się tego nie wstydzą. Mam świadomość tego, że fakt ten pewnie nigdy się nie zmieni, a może tylko narastać. Po prostu próbuję zrozumieć, skąd to się bierze.
Dziś druga stylizacja w ramach 10x10. Pojawiają się nowe elementy - skórzana spódnica, w której na serio często chodzę, prosty golf i obszerny sweter na suwak. Lubię się z takimi stonowanymi kolorami, więc od razu wiedziałam, że połączę wszystko właśnie w ten sposób. W zeszłym roku bardzo polubiłam się z golfami, ten mój znalazłam w New Yorkerze. Debiut zalicza też swetro-narzutka. Wygrzebałam ją w styczniu w lumpie za całą złotówkę. Zdaje się, że ma on rozmiar 44 i właśnie to w nim najbardziej lubię. Na głowę ubrałam mój hit ostatnich miesięcy czyli kaszkiet w róże. Towarzyszy mi w zasadzie na każdym spacerze.
Pozdrawiam serdecznie!






