Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin. Pokaż wszystkie posty

14:54

Czego mój mężczyzna nie jest w stanie pojąć

Czego mój mężczyzna nie jest w stanie pojąć

Hej!
Nie od dziś wiadomo, że męska rasa społeczeństwa nie rozumie pewnych naszych nawyków. Nie zdziwi Was pewnie fakt, że mój Marcin także patrzy dziwnie, kiedy chodzę z reklamówką na głowie, czy gdy kupuję enty świecznik. Powoli też przestaje wierzyć, że kupiona przeze mnie rzecz, zostanie użyta w takim celu, w jakim ją wyprodukowano.
Oto kilka rzeczy, których mój mężczyzna nie jest w stanie pojąć:
1. Wspomniana już reklamówka na głowie. Dzisiaj padło nawet hasło, że wyglądam w niej jak w średniowiecznym czepcu.
2. Olej kokosowy na włosy. Wielce uradowana postanowiłam dzisiaj wypróbować, co jest w stanie zrobić z moimi włosami, na co Marcin powiedział, że przecież on jest do smażenia.
3. Kolory. Niestety mężczyźni dalej nie wiedzą o co chodzi z kolorem herbacianym, łososiowym, czy burgundowym.
4. Pepitka - to chyba ulubione słowo Marcina i jednocześnie najbardziej znienawidzony wzór. Niestety nie podziela on mojego zachwytu nad pepitkową sukienką, torebką, czy płaszczem
5. Marynarki - podobno nawet jeśli nada się im odpowiedni fason i kolor, to i tak nigdy nie będą kobiece.
6. Krótkie włosy. Moją fryzurę sprzed dwóch lat określił mianem cięcia na pazia. Nieważne jak kobieta pięknie wygląda w krótkich włosach, on i tak ma swoje zdanie.
7. Długie i częste rozmowy przez telefon. Bo ile to można gadać? To nie lepiej się normalnie spotkać?
8. Poszewki i świeczniki. Mnie zachwycają, a Marcin określa je mianem zbędnych pierdół.
9. Ciasta z marchewki czy buraka. Chyba nie muszę tego tłumaczyć.

Czy Waszych Panów też dziwią tego typu rzeczy? 
A może coś zupełnie innego? 
Pozdrawiam! 

21:16

26 faktów o... 2015 roku

26 faktów o... 2015 roku

Hej!
Rok 2015 możemy już uznać za ten miniony. Jeśli cofnę się pamięcią do 12 miesięcy wstecz, to miałam obawy, czy ten rok minie mi w przyjemny sposób. Mój kolejny Sylwester zakończył się małą katastrofą, więc sami rozumiecie, że miałam podstawy do takich myśli. Wystarczyło, aby minęło kilka tygodni, by okazało się, że żyłam w głupim przekonaniu. Rok 2015 przyniósł mi wiele radości, niespodzianek, wyjazdów, spotkań i powodów do uśmiechu.
Pomyślałam, że zamiast rozdrabniać się na kilka wpisów (chociaż jak się okazuje w ostateczności też będzie ich parę), zrobię jeden konkretny. Sama jeszcze nie wiem ile tych faktów wyjdzie, ale liczę, że przebrniecie przez nie z przyjemnością :)

1. Zakończyłam pierwszy rok studiów bez większych problemów. Przede mną cztery kolejne, ale zakładam, że miną równie szybko i z każdym miesiącem będzie coraz łatwiej.
2. Przeprowadziliśmy się z Marcinem z akademika do mieszkania i to była najlepsza decyzja. Oczywiście mój M. z chęcią wróciłby do małej klitki, bo jego zdaniem akademiki są najlepsze, ale w październiku znowu wróciliśmy do naszego pokoju. Powoli staram się go upięknić poprzez wprowadzenie kilku ozdób. Parę osób powiedziało, że jest u mnie przytulnie, więc chyba mi się to udało :)
3. A skoro o urządzaniu mowa. Ten rok z pewnością należał do Pepco i wszelkich drobiazgów do domu. Ostatnio doszłam do wniosku, że wolę wydać pieniądze na ładne talerze niż na kolejną koszulkę. W listopadzie w każdy weekend jechałam z siostrą do pepco po coś nowego. 
4. Zakochałam się w kosmetykach. Kolorówka, produkty do włosów, skóry, to coś co uwielbiam. Z chęcią czytam różne recenzje i dopisuję przedstawione produkty do mojej chciej listy.


5. W 2015 świętowałam z Marcinem 18. i 24. miesiąc naszego związku. I... z każdym kolejnym miesiącem jest nam coraz lepiej ze sobą.


6. Odwiedziłam z ukochanym masę nowych miejsc. Była Warszawa, Ciechocinek, Toruń, Chełmno, Kruszwica, Trójmiasto, Jantar, Sztutowo, Stegna, Krynica Morska, Kudowa, Praga i Kłodzko. W 2016 zobaczymy więcej :)


7. 21 urodziny też zaliczam do takich przyjemniejszych wydarzeń. Można powiedzieć, że trwały cały tydzień i każdy dzień przyniósł sporą dawkę uśmiechu.


8. Obrona Marcina i przygotowania do powrotu mojego Pana Inżyniera. Specjalnie na ten dzień kupiłam mu pingwina Kowalskiego i przygotowałam pizzę.
9. "Rodzinne niedziele w galerii", czyli nasze wyjścia na kawę i wizyty w Empiku. Może to banał, ale lubię takie nasze dni.


10. Przygoda z bieganiem. W życiu bym nie pomyślała, że zacznę biegać. I to z przyjemnością!


11. Wyjścia do pokoju zagadek. Dla mnie to najlepsza atrakcja Olsztyna. Dodam do tego jeszcze laserowy paintball.
12. Dzień spędzony z moją Olą w Warszawie.


13. Moja pierwsza podróż do Olsztyna samochodem jako kierowca. Miałam masę obaw z tym związanych, ale poszło gładko i bez żadnych komplikacji.
14. Moja praca. Chociaż czasem narzekam, że nie mam czasu dla siebie, to jednak lubię to. Trafiła mi się fajna grupka, z którą całkiem przyjemnie mi się współpracuje.
15. Zaproszenie na spotkanie dotyczące Fashion Week w Berlinie. Ostatecznie się na nie nie zdecydowałam, ale i tak duma pozostaje, że ktoś wziął mnie pod uwagę.
16. Dostałam moje wymarzone perfumy. Marzyły mi się od roku i wreszcie są u mnie.
17. 2015 przyniósł więcej spotkań ze znajomymi. Może i tak było ich za mało, ale liczę, że nadrobię to w kolejnym roku.
18. Zdecydowałam się w końcu na hybrydy i mogę powiedzieć, że to było bardzo dobre posunięcie.


19. Rozpoczęłam przygodę z postcrossingiem. Ostatnio liczba wysyłanych przeze mnie kartek spadła, ale muszę powiedzieć, że bardzo to lubię.


20. Nie mogę pominąć seriali, bo to one głównie wypełniają mój czas wolny. Poznałam: Dwóch i pół, Scream, Doktora House, The 100 oraz Bates Motel.
21. Nieco zmieniłam styl. Różnego typu wzroki powoli odchodzą w zapomnienie. Teraz stawiam raczej na proste i gładkie formy, bo w nich nie da się wyglądać źle.
22. Razem z Marcinem kupiliśmy akwarium. Do tej pory uważałam rybki za nudne, ale to się zmieniło. Owszem, nie można ich głaskać, ale dobrze jest czasem wyciszyć się i po prostu na nie popatrzeć.


23. Nauczyłam się robić przepyszną pizzę. Nie kopiuję już przepisu mamy czy teściowej, bo mam swój.
24. Marcin spełnił jedno z moich kocich marzeń i zabrał mnie do restauracji, gdzie odbyły się rewolucje Magdy Gessler.


25. Zobaczyłam zoo w trzech miastach: w moim rodzinnym Płocku, w Warszawie i Gdańsku :)


26. W 2015 roku zaczął się też sezon na wesela wśród znajomych. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to dziwne zamiast na osiemnastki biegać na śluby :)


A jak Wy oceniacie rok 2015? Wydarzyło się w waszym życiu coś wspaniałego? 
Koniecznie napiszcie o tym w komentarzu :)
Pozdrawiam serdecznie!

22:20

Moja niedziela

Moja niedziela

Hej! 
Chyba nikt z Was nie wyobraża sobie jak bardzo czekałam na niedzielę. Cały tydzień gdzieś biegałam i dzięki temu udało mi się odhaczyć aż 3 prace, z czego jedną będę ciągnąć jeszcze kilka tygodni. Jest mi cholernie ciężko, ale motywuję się wizją cudownego wyjazdu nad morze. Do niedzieli odliczałam każdą minutę i wreszcie nadeszła. Nieco niewyspani zapakowałam się z Marcinem do samochodu i pojechaliśmy do Kruszwicy zobaczyć Mysią Wieżę i przy okazji wykorzystać przepiękną pogodę. Sama podróż minęła nam bardzo szybko (czyli odwrotnie proporcjonalnie do pracy). Ba, lubię jeździć. Mam wtedy Marcina tylko dla siebie, nikt nam nie przeszkadza i możemy porozmawiać na spokojnie o rzeczach ważnych i głupotach. Nasz cel podróży też mnie zauroczył, a najbardziej widok ze szczytu wieży na olbrzymie jezioro Gopło. Potem przeszliśmy się na plażę w poszukiwaniu rowerków wodnych, jednak ostatecznie ich nie znaleźliśmy :( Skorzystaliśmy z ostatniej atrakcji - rejsu statkiem i postanowiliśmy wrócić. Nie dotarliśmy bezpośrednio do domu, tylko skręciliśmy do Soczewki. Tam mieli rowerki! Teraz znowu odliczam do weekendu i mam nadzieję, że okaże się być równie fantastyczny :)
 












A jak Wasz weekend? Chcę też przeprosić, że ostatnio udzielam się (i to rzadko) tylko na moim blogu, ale wracam do domu około 22 i jedyną rzeczą, o jakiej wtedy myślę, jest odpoczynek. 
Pozdrawiam!

22:19

Sukienka z niebieską koronką

Sukienka z niebieską koronką

Hej! 
Plecy coraz rzadziej dają o sobie znać, dlatego jak tylko wróciłam do Olsztyna, postanowiliśmy z Marcinem przejść się na mały spacer. Oczywiście jak zwykle trafiliśmy do kawiarni, a potem spontanicznie zrobiliśmy kilka zdjęć. Dziś zaczęłam mój tydzień z sukienkami. Planuję codziennie na instagramie pokazywać na jaką kiecuszkę padło tym razem :) 
Sukieneczkę mam już od jakiegoś czasu, ale pogoda nie pozwalała, by ją Wam pokazać :( Na szczęście w końcu się udało :) Obowiązkowo musiałam wziąć ze sobą płaszczyk, który idealnie się sprawdził, bo nie było mi w nim ani za gorąco, ani za zimno :)

A Wam jak minęła niedziela?






sukienka - TUTAJ
torebka - etorebka
płaszcz - house 
balerinki - h&m

Pozdrawiam :*

09:44

Mały symbol

Mały symbol

Hej!
Ten post powinien pojawić się jako pierwszy w maju, ale początkowo miałam na niego inny pomysł. Ostatecznie i tak zabrakło mi czasu, żeby go zrealizować. Wiem jednak, że jeszcze kiedyś go zrealizuję :)
2 maja zawitaliśmy do Chełmna. Specjalnie wybraliśmy to miejsce, gdyż jest uważane za polskie miasto miłości, a akurat tego dnia stuknęło nam 18 miesięcy. Pomyśleliśmy, że fajnie będzie w końcu zawiesić kupioną już dawno kłódkę. Okey, może jest to trochę sztampowe i mało oryginalne, ale mnie dostarczyło to dużo radości :) Traktuję to jako taki mały symbol i mam nadzieję, że jak za półtora roku tam wrócimy, to wspomnienia z tego dnia powrócą. 
Na koniec udało mi się namówić Marcina na wspólne zdjęcie. Zwykle odpowiada on "nie" i na nic się zdadzą moje prośby. Marcin tego nie lubi i już. Tym razem sam wyszedł z taką inicjatywą, bo jak mówił "wszystko ma być tak, abyś była szczęśliwa". No i byłam :D





Udanego weekendu Wam życzę :*

21:27

Wspaniałe ostatnie dni

Wspaniałe ostatnie dni

Hej!
Mam za sobą kilka naprawdę przyjemnych dni spędzonych w towarzystwie Marcina. Mimo że przebywamy ze sobą bez przerwy w tygodniu, a na weekend zjeżdżamy do domu, to i tak część soboty rezerwujemy sobie na spotkanie. Dla niektórych osób może być to dziwne, bo w końcu trzeba trochę od siebie odpocząć, jednak my nie odczuwamy takiej potrzeby. Sam piątek, kiedy się nie widzimy, jest dla nas okropny. Nie wiem, czy to kwestia przyzwyczajenia, czy raczej świetnego dopasowania. Traktuję to jako dobry znak na przyszłość :)
W sobotę wybraliśmy się do Molo Cafe. Muszę przyznać, że to jedno z ładniejszych miejsc, w jakim byłam. Następnym razem postaram się zrobić więcej zdjęć. Potem standardowo wpadliśmy do Empiku, żeby znaleźć nowe książki :) Niedziela minęła nam na nadrabianiu serialowych zaległości. Poniedziałek zaś miał być standardowym dniem. Najpierw uczelnia, potem praca. Wszystko zmieniło się, gdy Marcin wspomniał o spacerze. Szybko wszystko poprzestawiałam w moim planie i wybraliśmy się na starówkę. Na serio, żal było nie wykorzystać pięknej pogody. Zrobiliśmy trochę zdjęć i wpadliśmy do Czeskiej knajpy, gdzie (podobno) podają najlepsze piwa.


















To by było na tyle. Jutro postaram się wstawić wpis kosmetyczny z recenzją zestawu Pilomax.
Trzymajcie się :*
Copyright © 2016 Staram się ogarnąć , Blogger