Hej!
Pomysł na ten wpis wpadł mi do głowy jakiś czas temu, ale cały czas myślałam, że zostanie odebrany jako typowy hejt. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że jeśli ktoś tak pomyśli, to znaczy, że nie zrozumiał przekazu albo jest totalnie przewrażliwioną osobą.
Jakiś czas temu pisałam o pozytywach blogowania. Było ich sporo i chętnie dzieliłyście się ze mną i swoimi spostrzeżeniami. Nie powiem, wywołało to u mnie ogromny uśmiech, bo właśnie takiej reakcji się spodziewałam :)
W tym miejscu trzeba się zastanowić nad drugą stroną medalu. Są pewne rzeczy na naszych internetowych pamiętnikach, które wyjątkowo mnie drażnią i, których zwykle nie rozumiem. Kto wie, może Wy też. Przejdę do rzeczy:
1. Nagle okazało się, że jedyną logiczną pracą, jest prowadzenie bloga. Okey, to świetne, że ktoś może się utrzymać ze swojego hobby, ale czy odpowiednie jest myślenie, że tak będzie zawsze? Sporo bloggerek kończy naukę po szkole średniej, bo dostaje "miliony monet" za wpis, ale nie myśli, co będzie potem. Kiedyś przecież się zestarzeje i wątpię, że wtedy też będzie mieć masę odbiorców.
2. Wszystko robione pod publiczkę. Każdy element życia jest idealny, bloggerka wstaje rano, oczywiście już umalowana, ma zawsze śniadanie podane na tacy, no i cały dzień przebiega tak samo idealnie. Serio?! Ja tego nie kupuję, dlatego też nie odwiedzam popularnych blogów. Wolę takie, na których widzę rzeczywistość. Przecież ją też można przedstawić na ładnych zdjęciach.
3. Boom na jeden temat. Coś jest na czasie, więc na co drugim blogu widzimy oczywiście "oryginalnie ujętą istotę zagadnienia". Czasem zdarzy się, że ktoś przedstawi to inaczej, dokładniej, ciekawiej, ale należy to do rzadkości.
4. Niesamowicie denerwuje mnie, że na blogach mogę zobaczyć jeden konkretny ciuch tylko i wyłącznie raz. Kiedyś blog był prawdziwą kopalnią inspiracji. Mogłam znaleźć tam co najmniej po 3 pomysły na konkretną rzecz i to było super. Przecież nie trzeba mieć miliona ubrań, aby dobrze wyglądać, trzeba mieć styl i wyobraźnię.
5. Blogi stworzone tylko dla współprac. Ich autorki odwiedzają milion stron, tylko po to aby napisać "fajny blog, wpadaj do mnie, poklikaj w linki". Wtedy wychodzi ze mnie wredna baba i nie odwiedzam, ani nie klikam. Ba, nie traktuję takiej osoby na serio. Oczywiście niektórzy potrafią przejrzeć na oczy i z czasem dostrzegają, że blog to coś więcej niż t-shirt od choies czy innych takich.
6. Brak akceptacji krytyki. Przecież nie zawsze wszystko nam się podoba. A to połączenie kolorów, a to fason nie wpada w nasz gust i śmiało o tym piszemy, bo czemu nie. I co? Komentarz się nie pojawi nigdy i być może zostaniemy zablokowane na facebooku, instagramie itd. Skoro ktoś nie chce przeczytać prawdy, to po co wystawiać się na ocenę szerszej publiczności?
7. Tłumaczenie "tak miało być"... Chyba nie muszę nic dodawać.
8. Uchodzenie za speców w jakiejś kategorii. Nagle wszyscy są mistrzami stylu, makijażu, dekorowania wnętrz, gotowania, opieki nad zwierzętami i trenerami personalnymi.
A Wy co myślicie? Zgadzacie się ze mną w jakimś punkcie, czy macie inne spojrzenie na te tematy?
A może chcecie coś dodać?
Czekam na Wasze opinie.
Pozdrawiam!