Witajcie w roku 2015!
Przyznam się, że stworzenie tego wpisu sprawia mi nie lada problem. Powodu tego doszukuję się w tym, że nie pożegnałam roku poprzedniego tak, jakbym sobie tego życzyła. Czasu jednak nie cofnę, a jedynym co mogę, to liczyć, że przysłowie "jaki sylwester, taki cały rok" w moim przypadku się nie sprawdzi.
Chciałabym w kilku słowach i zdjęciach podsumować kocie marzenia, o których wspominałam parę miesięcy temu
KLIK. Rozszerzoną wersję zapisałam w zeszycie i stopniowo realizowałam swoje plany. Muszę tu zaznaczyć, że nic by się nie udało, gdyby nie pomoc Marcina. To on co chwila wracał do mojej listy i starał się zrobić wszystko, aby każdy punkt wcielić w życie. Po prawdzie nie postawiłam krzyżyka przy każdym "kocim marzeniu", ale nie myślę o tym. Jak dla mnie rok 2014 i tak był piękny.
A co udało mi się zrobić?
1. Noc pod namiotem.
2. Zagrałam w Monopoly, Scrabble i Jengę
3. Zapuszczałam włosy, mimo że co miesiąc ciągnęło mnie, żeby skrócić je do takiej długości, jaką miałam równo rok temu. Ostatecznie przycięłam tylko końcówki, no i mam grzywkę :)
4. Zobaczyłam zamek. W
tym wpisie znajdziecie więcej zdjęć.
5. Był też maraton Harrego Pottera i Gwiezdnych wojen, a przy okazji masa innych :)
6. Wypróbowałam kilka nowych przepisów. Kilkoma się z Wami podzieliłam:
1, 2,
3,
4
7. Było też małe DIY
8. Zdobyłam górę! Przeczytacie dokładnie o tym
TU
Poza listą odwiedziliśmy z Marcinem park z dinozaurami.
Za największy przełom roku 2014 muszę uznać zmianę studiów i miasta. W ciągu jednego roku mój dom mieścił się w trzech miastach: w Toruniu, Płocku i Olsztynie. Spróbowałam jak to jest zbierać truskawki, roznosić ulotki i być hostessą, minął pierwszy rok bycia w związku z Marcinem, byłam na balu inżynierskim, zakolegowałam się z blogerką i... zrobiłam masę innych rzeczy :)
A jak będzie w 2015 roku? Zobaczymy wkrótce ;)